“Na szerszenia” część dalsza… nawet nie spodziewałem się, że tyle osób zobaczy tą zapowiedź… cóż mogę powiedzieć – Paulina i Tomek to jeden z lepszych materiałów fotograficznych – cierpliwi, gotowi do współpracy i poświęceń. Głowy w pełni otwarte – brak ograniczeń. Praca z nimi dała coś co strasznie mi się podoba – coś co ciężko będzie powtórzyć – ale może… czekam na otwarte umysły, glinę gotową do pracy…
Choć nie ukrywam – iż jechałem na plener przerażony – kilka godzin wcześniej dowiedziałem się, że rodzice będą na plenerze… na szczęście tylko w postaci kierowcy – szybko się zmyli a ja mogłem rozpocząć pracę.
Tego dnia miało być słonecznie – jak już pisałem w zapowiedzi – ale nie było – może to dobrze… mieliśmy własne słoneczko…
Ania z Arturem swój ślub zaplanowali ze szczegółami.Nie zaplanowali jedynie, że 2 dni przed ślubem podczas odwiedzin fotografa mogą zginąć… Piorun uderzył w ogrodzenie mojego domu kilka chwil po naciśnięciu dzwonka… Najśmieszniejsze jest to, że podczas pleneru 4 dni później, pioruny wcale nas nie opuszczały… i jeden z nich uderzył w budynek 20 metrów od nas
jakbyście chcieli zatrudnić profesjonalnych ściągaczy piorunów – z chęcią przekażę kontakt
Wracając do dnia ślubu … Ania z Arturem nie mieszkają w Polsce – więc mieli utrudnione zadanie jeśli chodzi o dopieszczanie szczegółów swojego ślubu…Niemniej jednak – pomimo odległości – wszystko udało się perfekcyjnie. Dzień ślubu być może nie rozpieszczał nas pogodą – lecz ilość emocji przekraczała normę. Rzadko mam także okazję spotykać panów młodych tak mocno zaangażowanych w zdjęcia i chętnych do uwieczniania także ich… może być to na prawdę atrakcyjny element reportażu..
W Stanach fajerwerki – a u nas niesamowita para – Agnes i Michał. Nie ukrywam – jedna z najbardziej wymagających par… Agnes zdecydowanie wiedziała czego chce i nie bała się tego wymagać. Chciała odważnych zdjęć reportażowych, chciała ludzi, emocji, detale miały zostać ograniczone – na I planie ludzie… Zwykle klienci chcą tych detali – dlatego być może odrobinę bałem się tego zlecenia…
Jednak już w domu na przygotowaniach wiedziałem, że będzie to dobry materiał – wspaniała, wyluzowana atmosfera, brak syndromu welonu uciskającego mózg – po prostu – przyjaciele i para młoda, sporo adrenaliny i pozytywnych wibracji – to wszystko nakręciło także i mnie…
147 zdjęć -czyli połowa materiału – miało nie być sesji plenerowej – tylko kilka zdjęć – na luzie – tak też było… ale emocje reportażu … zresztą zobaczcie sami
Materiał przedstawiam nietypowo – jako film HD – kto ma słabe łącze, kto nie ma cierpliwości na zbuforowanie filmu – niech wyłączy opcję HD (czerwony guzik na odtwarzaczu) – ale jakość mocno ucierpi – więc odradzam…
Najlepiej wcisnąć play, potem pauze, odczekać aż film się zbuforuje i obejrzeć w spokoju
Nowy etap…
od 2 miesięcy bawię się błyskiem w plenerze
oczywiście – początki są trudne – czasem bywa lepiej – czasem bywa gorzej…
ta zabawa na prawdę mnie kręci.. jest to coś nowego – mogę szukać nowych pomysłów… daje mi to sporo energii – by szukać nowych rozwiązań, nowych koncepcji, nowych miejsc…
ponieważ tego dnia było wyjątkowo pochmurno – właściwie większość sesji była “dopalana”
miałem także tego dnia asystentkę – coby mogła trzymać żagiel na wietrze… /czy ktoś wie gdzie kupić wytrzymałe parasolki – bo póki co 2 już rozwaliłem w tym sezonie /
w innych sesjach – są tylko pojedyncze strzały…