Ania z Mikołajem udowadniają, że nie ilość a jakość się liczy… Najbliższa rodzina i najwierniejsi przyjaciele oraz wolne umysły i odważne decyzje by choć trochę wyjść poza schemat. Pomimo iż Poznań jest stosunkowo blisko Łodzi a ilość moich znajomych w Poznaniu jest spora – dopiero niedawno miałem okazję po raz pierwszy przyjemność wykonania tutaj zdjęć. Mam nadzieję, iż w Wielkopolsce jest więcej takich pozytywnie otwartych umysłów! Choć SPOT (lokal w którym odbywało się przyjęcie) nie sprzyja fotografom (światło) to jednak atmosfera tego dnia była bardzo ciepła.
Paulina z Wojtkiem są parą którą będę pamiętać b. długo. Ich przygotowania, ślub czy też przyjęcie weselne to jedna wielka miłość. Uwielbiam fotografować takie potężne uczucia…
Z Kingą i Michałem mieliście okazję się już spotkać na moim blogu. Ich zdjęcia z pleneru w Irlandii są w mojej prywatnej top czołówce. Jednakże chciałbym także pochwalić się ich materiałem reportażowym. Na sam koniec kilka zdjęć z pleneru w Polsce.
Są śluby które są ładne, są śluby które są w ładnym kościele – ale są też śluby które są piękne. Żaneta z Radkiem mieli chyba najpiękniejszy ślub jakiego miałem okazję być świadkiem. Kazanie pastora było tak prawdziwe, iż żałuję, że nie filmowałem w tym czasie – gdyż miałbym ścieżkę dźwiękowa do podłożenia.
Prawdziwe emocje, bijąca radość i goście którzy otoczyli parę młodą wieloma pozytywnymi uczuciami. Cudownie jest fotografować śluby par które otoczone są takimi pozytywnymi klimatami.
Pamiętam dzień podpisania umowy z tą parą – już wtedy wiedziałem, że ten ślub będzie wyjątkowy. Pomimo tego, iż mieszkali kawałek drogi ode mnie – postanowili przyjechać do mnie aż z Poznania. Od razu cała trójka wiedziała, że nadajemy na tych samych falach.
Dzień ślubu Oli i Maćka był zaplanowany perfekcyjnie – nawet pogoda nam sprzyjała. Wszystkie przygotowania odbywały się na terenie zamku Rydzyna – wyjątkowego miejsca – w którym później odbywało się także przyjęcie weselne. Atmosfera tego dnia była niesamowita… Rodzinna, liczne uśmiechy, pozytywne wibracje – nie ma nic piękniejszego dla fotografa ślubnego.
Olu, Maćku – dziękuję
I laurka : Zbyszku, my również dziękujemy- za świetną atmosferę przy robieniu zdjęć, Twój profesjonalizm oraz wyczucie sytuacji! No i przede wszystkim za efekt finalny- przepiękne zdjęcia! Osobom zastanawiającym się nad wyborem fotografa natomiast pełnym przekonaniem i z całego serca polecamy!!!
Ania i Jacek zwracali na siebie uwagę już w dniu podpisania umowy. Nie wiem – może tylko mi zapadli tak głęboko w pamięć. Jak spotykam się z parami i widzę zaangażowanie – pełne zaangażowanie to podświadomie wiem, że będzie dobrze… Jakoś przełożyło się to na nasze bliższe relacje i … w ten sposób znalazłem się na weselu wśród gości weselnych
Pewnego rodzaju eksperyment? Pewnie też – lecz nadal podtrzymuje swoją tezę, iż przy stolikach na polskich weselach nie dzieje się zbyt dużo – może wynika to po części z tempa wesela – braku czasu na dyskusje, na wprowadzenie – tylko wyścig by jak najszybciej podać pierwsze danie, wypić coś i znów dać porwać się muzyce…
Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz -przygotowania w hotelu. Świetny sposób na ucieczkę od zgiełku domowego, od bałaganu, niedomalowanej ściany czy też … nadwrażliwej mamy. Jest to pomysł – który już półtora miesiąca później wypraktykowałem z inną parą – ale o tym za jakiś czas… Teraz zdjęcia :
Ania z Arturem swój ślub zaplanowali ze szczegółami.Nie zaplanowali jedynie, że 2 dni przed ślubem podczas odwiedzin fotografa mogą zginąć… Piorun uderzył w ogrodzenie mojego domu kilka chwil po naciśnięciu dzwonka… Najśmieszniejsze jest to, że podczas pleneru 4 dni później, pioruny wcale nas nie opuszczały… i jeden z nich uderzył w budynek 20 metrów od nas
jakbyście chcieli zatrudnić profesjonalnych ściągaczy piorunów – z chęcią przekażę kontakt
Wracając do dnia ślubu … Ania z Arturem nie mieszkają w Polsce – więc mieli utrudnione zadanie jeśli chodzi o dopieszczanie szczegółów swojego ślubu…Niemniej jednak – pomimo odległości – wszystko udało się perfekcyjnie. Dzień ślubu być może nie rozpieszczał nas pogodą – lecz ilość emocji przekraczała normę. Rzadko mam także okazję spotykać panów młodych tak mocno zaangażowanych w zdjęcia i chętnych do uwieczniania także ich… może być to na prawdę atrakcyjny element reportażu..
W Stanach fajerwerki – a u nas niesamowita para – Agnes i Michał. Nie ukrywam – jedna z najbardziej wymagających par… Agnes zdecydowanie wiedziała czego chce i nie bała się tego wymagać. Chciała odważnych zdjęć reportażowych, chciała ludzi, emocji, detale miały zostać ograniczone – na I planie ludzie… Zwykle klienci chcą tych detali – dlatego być może odrobinę bałem się tego zlecenia…
Jednak już w domu na przygotowaniach wiedziałem, że będzie to dobry materiał – wspaniała, wyluzowana atmosfera, brak syndromu welonu uciskającego mózg – po prostu – przyjaciele i para młoda, sporo adrenaliny i pozytywnych wibracji – to wszystko nakręciło także i mnie…
147 zdjęć -czyli połowa materiału – miało nie być sesji plenerowej – tylko kilka zdjęć – na luzie – tak też było… ale emocje reportażu … zresztą zobaczcie sami
Materiał przedstawiam nietypowo – jako film HD – kto ma słabe łącze, kto nie ma cierpliwości na zbuforowanie filmu – niech wyłączy opcję HD (czerwony guzik na odtwarzaczu) – ale jakość mocno ucierpi – więc odradzam…
Najlepiej wcisnąć play, potem pauze, odczekać aż film się zbuforuje i obejrzeć w spokoju
Przeczytałem ostatnio że tylko dwóch fotografów w tym kraju pokazuje całe materiały… i zacząłem się zastanawiać… czy jest sens pokazywać cały materiał… w moim wypadku nie ma…
Oddaje więcej zdjęć (klientowi) niż Ci fotografowie i pokazywanie 200-300 fotografii byłoby katorgą dla wielu oglądających (prócz samych zainteresowanych)… Ale zawsze można materiał ograniczyć i wybrać te najbardziej reprezentatywne fotografie… Ile należy pokazywać? Myślę że między 50 a 150 zdjęć – to już zależy od konkretnego zlecenia… Marta i Bartek zapewnili mi wiele okazji do zrobienia ciekawych zdjęć… Zadbali o to by strona wizualna miejsc gdzie robię zdjęcia była atrakcyjna… zadbali o swój uśmiech, szczęście, miłość…
Tak oto mamy 115 zdjęć które są podsumowaniem materiału… Materiał ma już wąsy – ale w związku z zawirowaniami osobistymi musiałem wiele spraw odłożyć do realizacji na później… (w tym aktualizacja bloga) – ale powoli wychodzę na prostą i obiecuję poprawę…
W sobotę miałem okazję fotografować ślub wspaniałej pary. Pan młody okazał się fotografem (ale dopiero w trakcie) – więc musiałem postarać się bardziej niż zwykle . Warunki nie były sprzyjające: pochmurne niebo, chłodnawo – dobrze że młodzi byli cały czas uśmiechnięci. Ślub odbył się w chyba najstarszym kościele w Pabianicach – św. Mateuszu z 1583 roku. Oczywiście kościół jest utrzymany bardzo ładnie – a jego wiek zdradza niewidoczne dla oczu zwykłych ludzi wejście na chór:
Wyjątkowo zakręcone wejście
Koniec gadania – oto oni: Marta i Daniel. Dziś tylko black and white – jakoś mnie tak naszło na mocne kontrasty, spore winiety, zesmolone czernie… ale IMHO dodaje to tylko reporterskiego charakteru…. zresztą – sami możecie zobaczyć